Mindfully irritating

There are few behaviors that I will never understand. Ever. It doesn’t surprise me anymore but it makes me feel quite overwhelmed that those are largely common and nobody bats an eye.

I’m lending the book from the public library. It’s a guide to improve your language so as you can imagine, it’s full of exercises. What do people do? They’re writing in the book with their pen as they own it.

I’m driving through the city. Trash everywhere. Trash next to the road and trash on the lawn or in every possible angle. What do people do? They’re littering because they don’t care and don’t respect our environment.

I’m in the Bahn, standing. Rush hours. Pregnant lady, with a visible belly, comes to my area. What do people do? They look the other way. Especially women.

I’m in the supermarket, going through stuff. I see some things that don’t belong to this specific area. What do people do? They’re leaving products on the shelves randomly. No respect for Ordnung!

I’m entering a public toilet. I want to do to my business there but I’m choosing to abort the place instead. What do people do? They’re not flushing, leaving the used paper on the floor, peeing on the floor and in the end, everything looks and smells like some kind of battlefield.

What a mockery.

Advertisements

Przesadzony przełożony

Kpiną jest mieć stanowisko kierownicze bez określonej charyzmy i umiejętności logicznego myślenia. Wystarczy jedna osoba a twoja nowa i ekscytująca praca okazuje się być obozem przetrwania. Brzmi znajomo, prawda? Są to przesadzeni szefowie. Cóż za typ, tej.

Przesadzeni, bo wszystko odbywa się na zasadzie efektu motyla. Wyolbrzymianie małych, nic nie znaczących rzeczy to ich ulubione zajęcie. Po co ten zbędny stres i wykrzykiwanie. Tyle emocji można byłoby uniknąć, jeśli sprawy byłyby prowadzone inteligentnie. Ah jej. Zapomniałam, że przecież tak nie potrafisz. Idź sobie zrób kawę, szefuniu. A najlepiej siedem, to nie będzie cię widać za często.

Nawet nie próbuj popełnić błędu, bo pan przesadzony przełożony tylko na to czyha. Jakby oni mogli przeoczyć tupnięcie nóżką (albo kłodą), co by pokazać wszem i obec, że umieją warczeć bez powodu. Lepiej nie dmuchać im w piórka. Chyba, że chcesz ujrzeć transformację w diabła tasmańskiego. Dodam tylko, że chodzi o błąd typu “dlaczego tabelka wklejona jest prosto a nie krzywo”. Uciekaj!

Ty krzykaczu. Nie potrzeba podnosić głosu, gdy tłumaczony jest problem bądź zadane jest proste pytanie. Zwyczajnie jest to…przesadzone. Warto nabrać perspektywy i wysłuchać obu stron. Niestety, para uszu Pana szefa, słucha tylko swoich narcystycznych myśli. Utoniesz człowieku w swym samouwielbieniu.

Nie rozumiem skąd te oczekiwania na wczoraj. Komunikacja na poziomie iście dennym, nie wytłumaczone obowiązki, wygórowane wymagania – robota potrzebujesz, co ci ten cały bajzel ogarnie. Chociaż z tobą to i w tym przypadku pojawi się error. Kosmos.

Niezależnie od efektów, twoje metody są zawsze banalnie złe. Masz robić tak, jak jest to narzucane, inaczej jesteś głupi. Nieważne, że wyrabiasz normy a twój sposób jest kategorycznie spójniejszy i szybszy. Waruj robaczku, ale tak wedle wzoru. Co z tego, że może być lepiej, jak już jest wręcz idealnie. Niech wszyscy złapią się za ręce i zatańczą w kółeczku dla szefa, w ramach ubóstwiania.

Nie trzeba się mądrzyć, gdy przedstawiasz swoje opinie. Rację może mieć ktoś inny, ale ty Panie szefie tego nie widzisz. Umysł zaślepia zachłanność i wyzysk na każdym możliwym kroku. Nic się nie liczy. No chyba, że pieniądze. Proponuję się tak nie przywiązywać, dzisiaj Pan ma, jutro może Pan nie mieć.

Następnym razem, gdy zmieniasz zdanie co pare dni, proponuję robić notatki, bo sam za tym nie nadążasz i nie wiesz czego chcesz. Problem z oczekiwaniami jest wprost nieproporcjonalny do realnej sytuacji oraz bezwzględnie zależny od humoru. Może czekolady albo budyniu? Chwila. To nic nie da. Wszystko musi być tak jak ty sobie życzysz, więc zjedz sobie buraczki na przykład. Motyw pasuje.

Miejsce pracy to nie przedszkole. No chyba, że dla Pana szefa. Proszę się nie martwić, doniosę szpadel i samochodzik do piaskownicy pod biurkiem. Tak, wszyscy wiedzą – jest Pan wyjątkowo niekompetentny. Proszę iść do domu i się tam cholera jasna przesadzić albo dosadzić.

Social media crap

We all have it and we all use it (or most of us at least). The right issue is how! How are we using it? Well, we are communicating through it and maybe picture uploading from time to time but in many cases that’s just not bloody enough. What am I talking about? Oh, pure madness.

There is usually at least one friend who is uploading pictures almost every day. Common, let us miss you a bit! We don’t have to know at what stage is your cleaning looking by your selfie reflection in your bathroom or bedroom.

Bunch of them are uploading anything for show-offs like the vacation, the quick trip to the next town, Friday night adventures and much similar irrelevant info. No, you are not cooler or funnier than others. You’re just lucky and tomorrow it can all change.

Have I mentioned babies? Sure, mostly they’re cute and blah but do I have to know what they’re wearing and how they’re pooping? Nah. I don’t know when babies became a tool to show off but it’s quite…childish.

Wedding dramas. This is like never ending story – lasts for weeks. Blah blah I’m happy for you, now change your last name everywhere and shut up. You’re not different than any other lady. It was just one night and you’ve lost a lot of money. Congratulations.

They say: “nobody is forcing you to use it”. Please, have a look around. Almost everything is plugged to some social platform. Almost every company, every business is on social media. How am I suppose to work with it, without getting annoyed? They say: “just click unfollow”. Done that. It doesn’t stop new persons to evolve and become this annoying social monster though.

How about NO.

O co ci chodzi?*

*wersja druga, a raczej jadu ciąg dalszy.

Po co tak próbujesz udowodnić wokół, że umiesz i potrafisz więcej? Czasem ci się uda, częściej nie. W efekcie jest spięta atmosfera, bo czujesz się zagrożony jakąś kompletną bzdurą. Każdy jest inny, co nie znaczy lepszy lub gorszy. Inny.

Dlaczego mi umniejszasz, kiedy popełniam błędy? Poczekaj, ty jesteś taki rezolutny i wspaniały! Nie, jesteś przemądrzały człowieku. Masz kompleks władzy i nie rozumiesz, że uczymy się całe życie. Nie dotrze to do ciebie, bo już przecież wszystko wiesz.

Czego tak zazdrościsz? Inni mają, a ty nie. Inni są piękniejsi, a ty nie. Inni posiadają więcej i bardziej, a ty nie. W ogóle to niech tylko ciebie pomyślność nie opuszcza, a hołota niech patrzy i podziwia. Uważaj cebulko, bo zaraz szczypiorek wyrośnie.

Czy zawsze musi być tak jak ty chcesz, bo inaczej będzie źle? Musi, to jest jedyny sposób i basta. Oczywiście. Ośle uszy zasłaniają oczy i uniemożliwiają zmianę nastawienia. Na polanę, ale już!

Od kiedy odmienność zdań powoduje agresję i poczucie bycia zaatakowanym? Marian, uspokój się. Świat nie kręci się wokół ciebie. Jak nie wierzysz to zapoznaj się z panem Kopernikiem. Nie mów, że i Mikołajowi się za coś dostanie?

Skąd bierze się w tobie tyle dumy i zadufania? Stale krytykujesz, wypominasz i poprawiasz. Chyba cię coś boli. Oceniając kogoś proponuję wpierw zacząć od siebie. Uwierz mi, ubawisz się wtedy bardziej. No chyba, że lustro ci nie działa.

Panie, weź pan.

O co ci chodzi?

Wytłumacz mi proszę człowieku zacny, co masz na myśli, kiedy mówisz, że ci się nie chce? Mama z tatą zrobi, partner i rodzeństwo pomoże, ciocia, ba nawet babcia wesprze. Skąd to lenistwo, kiedy wszystko wokół posprzątane, ugotowane, lodówka pełna a rachunki zapłacone? Usiądź na kanapie, oglądaj seriale cały dzień i zostań gnuśnym kartoflem przez resztę tygodnia. Uznaj, że nie jest dobrze i upajaj się przelotnie ziemniaczanym szaleństwem.

Dlaczego na nic nie masz czasu? Jak to możliwe, że weekend pęka w szwach od spotkań oraz, że wiesz o najnowszych trendach, filmach i o tym, co się dzieje na świecie? Tak, siedzisz przy kompie i wybierasz sobie opcje, które są najwygodniejsze tylko dla ciebie. Tyk, tyk, tyk! 3 godziny minęły. 4 godziny minęły. 5 godzin minęło. Nie masz czasu na życie, a tracisz go zaprzepaszczając na rzeczy, które nie uszczęśliwiają i nie rozwiążą niczego, z czymkolwiek się zmierzasz.

Po co tak udajesz, że jest ci ok? Podróże, ciuchy, dzieci, nowe potrawy. Przypadkowość wyjątkowych zdarzeń i przeżyć, ubranych w pożywkę dla innych: patrz jaki jestem zajebisty, jak mi się wiedzie i w ogóle idź stąd, bo mi nie dosięgasz do pięt. Walnij się tym kijem do selfie, może coś ci się poprzestawia. Ciekawi mnie, jak będzie ci się żyło bez internetu. Zwariujesz, a twoja pewność siebie spadnie poniżej zera. No bo komu pokażesz? Kto cię zobaczy?

Czemu ciągle stękasz, że pieniędzy brakuje, że praca jest słaba i wykorzystują, że nie dogadujesz się z ludźmi oraz, że twoje zdrowie podupada z dnia na dzień? Trzeba coś z tym zrobić, tylko chęci brakuje. Nie ma skąd się chcieć, prawda?  Chwila, zapomniałam, że nie masz czasu, no bo przecież jak tyle rzeczy do zrobienia, w tym marudzenia w pełni o każdej porze.

W jakim celu rozpamiętujesz zaszłości, kłótnie i nieporozumienia? Wszyscy popełniamy błędy. Tak, ty również. Każdy coś kiedyś odwalił, że aż wstyd. No i co z tego. Nie interesuje mnie co o tym teraz myślisz, tracisz na to swoje emocje i przede wszystkim czas. Ok, było, zdarzyło się i niech tam już zostanie. Nie, jeszcze szabelka się jednak otwiera.

Panie, idź pan.

Cinema paradise

As usual, I don’t understand what is driving people to behave unhuman in cinemas. It’s all about how they were raised. Everything goes around it. Eh. What kind of behaviors am I talking? Oh please, we all know them too well.

The way how somebody sits on the chair. Boi. I get that you want to be comfortable but do I have to smell your shoes which you put right next to my head?

The way how somebody is making noise by eating stuff that shouldn’t even be there in the first place or by simply bloody talking. Do I have to hear what you have to say during the movie?

The way how somebody is checking the phone during the seance. Especially in front of you. Do I have to see your phone when Iron Man is fighting with the evil?

The way how somebody leaves all of the trash on the seat. Trash bins are always next to the door when you’re leaving. Why is it so hard to just take it with you? Mama didn’t teach you, right.

Just behave.

Karriere Portal

Es nervt mich immer, was zu der Suche nach einem guten Job dazugehört. Jede interessante Firma hat ihr eigenes Karriere Portal, wo man sich anmelden muss. Ich kann mir vorstellen, dass es viele Kandidaten abschreckt. Momentan habe ich ganz vielen Kontos irgendwo und ich erinnere mich einfach nicht mehr wo wer oder was wofür ist.

Ich verstehe nicht, warum es normalerweise eine Möglichkeit gibt, deinen Lebenslauf zu hochladen und dann musst du deine Informationen wie zum Beispiel Berufserfahrung oder Ausbildung trotzdem eintragen. Es kostet alles viel Zeit und ich schaffe manchmal nur zwei Portal-Daten-Spiele pro Tag. Die Verärgerung nimmt mir allen Spaß.

Ich verstehe nicht, warum man manchmal nur zwei zusätzliche Dokumente hochladen kann. Natürlich gehört dazu ein Lebenslauf und ein Anschreiben. Aber ich habe meistens fünf Dokumente. Damit sind automatisch meine Chancen niedriger.

Ich verstehe nicht, warum diese Karriere Portale oft nicht perfekt sind. Alles läuft langsam: wann man “zurück” klickt, werden alle Daten wieder entfernt oder wenn man einen Lebenslauf hoch lädt, werden alle Daten “automatisch” ausgefüllt und schließlich ist alles einfach durcheinander. Dann braucht man wieder viel Zeit.

Ich verstehe nicht, warum man manchmal zusätzlich ein Profil erstellen muss. Es hilft angeblich mit dem Bewerbungsprozess. Hilft es? 15-20 Minuten alle Data auszufüllen, ein Psychologie-Test und dann noch einmal eine andere Plattform nur für die Stellenanzeige. Ein Scherz.

Ich habe keine Worte.